Czas na kawę!
Uwielbiam ją. Gdyby nie fakt, że jest szkodliwa mogłabym ją pić jak normalny napój.
Smakuje mi każda, biała, czarna, latte, mocha, każda jest dobra! Niestety, bez filiżanki kawy w ciągu dnia zawsze czegoś mi brakuje i ogarnia mnie straszny leń, który i tak mimo wszystko zawsze mi towarzyszy. Niestety.
I taka miła niespodzianka z samego rana. Nie jest to kawa, ale nie może zabraknąć tutaj tego zdjęcia.
Kawa, czy herbata, najlepiej się je pije przy książce, wieczorem. Najlepiej!
http://instagram.com/buuucz TUTAJ TEŻ!
środa, 14 sierpnia 2013
niedziela, 11 sierpnia 2013
Pierdoły.
No to dzisiaj piątkowe rzeczy! Moja mama nie szczególnie przepada za robieniem zdjęć podczas gotowania, ale po jakimś czasie sama się przekonała i nawet mi pomagała! Plus dla niej.
Sałatka z niczego.
Jestem jej największy wielbicielem! Zrobiona z tego co jest w lodówce, z kurczakiem, przez tych żadnych dipów, sosów czy innych cudów. Nie szczególnie za nimi przepadam. Jestem chyba wyjątkiem, bo większość ludzi właśnie nie robi bez nich sałatek. Tutaj wyszło dość dziwne połączenie. Do standardowych pomidorów, ogórka, sałaty, dodałam jeszcze podsmażaną cukinie i pieczarki. Dziwnie, aczkolwiek mi smakowało.
Lekko, a da się porządnie najeść.
Dopiero po przejrzeniu zdjęć zauważyłam jaki harmider panował na blacie. No cóż, przynajmniej nie wyszło sztucznie!
Sałatka z niczego.
Jestem jej największy wielbicielem! Zrobiona z tego co jest w lodówce, z kurczakiem, przez tych żadnych dipów, sosów czy innych cudów. Nie szczególnie za nimi przepadam. Jestem chyba wyjątkiem, bo większość ludzi właśnie nie robi bez nich sałatek. Tutaj wyszło dość dziwne połączenie. Do standardowych pomidorów, ogórka, sałaty, dodałam jeszcze podsmażaną cukinie i pieczarki. Dziwnie, aczkolwiek mi smakowało.
Lekko, a da się porządnie najeść.
Dopiero po przejrzeniu zdjęć zauważyłam jaki harmider panował na blacie. No cóż, przynajmniej nie wyszło sztucznie!
No właśnie.
Czas na ciasto. I tu mam duży problem, bo w końcu nie dowiedziałam jak się nazywa. Kogokolwiek się spytałam, zawsze padała inna odpowiedź. Może Wam coś to ciasto mówi? Niestety, nie mogłam zrobić zdjęcia końcowego efektu, bo od razu je zawieziona na przyjęcie. Ja dostałam tylko kawałek na spróbowanie i szczerze, nie było to najlepsze ciasto jakie jadłam, ale mimo to, pachniało cudownie!
A więc, na dzisiaj tyle!
piątek, 9 sierpnia 2013
Wspomnienia.
Czas na zdjęcia wygrzebane z folderów! Nie zdawałam sobie sprawy, że robienie zdjęć podczas gotowania, wybrania spośród tych 300 zrobionych całkiem dobrych zdjęć i jeszcze ich obróbka zajmuje tyle czasu. Dlatego też dzisiaj, przez brak czasu dodaje moje dwa ulubione zdjęcia. Nie wiem dlaczego, ale akurat te zdjęcia bardzo lubię.
Koktajl truskawkowy.
Uwielbiam truskawki. Mogłabym je jeść kilogramami. Pod każdą postacią. W koktajlu sprawdzają się same, ale też są cudownym dodatkiem do np. bananów. Taki koktajl jest dla mnie najlepszym sposobem na kolacje,ale także przekąskę czy deser. Tym bardziej przy takiej pogodzie jaka ostatnio nam towarzyszyła. Dzięki Bogu, jest już lepiej!
Tort.
Nie jest to może ciasto, które zazwyczaj piecze się w domu. Tort był i zawsze będzie podawany na różnego typu przyjęciach. I każdy zawsze się nim zajada. Są torty, które są albo przesadnie słodkie, albo za dużo w nich kremu. Jedyny tort, który w pełni mi smakował był właśnie na mojej komunii. W pozostałej reszcie zawsze mi coś nie pasowało. Jestem takim typem, że nie potrafię ścierpieć sztucznych rzeczy. A właśnie w tortach zazwyczaj jest tego pełno, choć zależy jak i kto go wykonuje. Moim zdaniem największą ich zaletą jest to, że nawet pomimo za dużej ilości kremu, czy zbyt dużej ilości sztucznych dodatków zawsze pięknie wyglądają! :)
Jutro, bądź pojutrze będą rzeczy upichcone dzisiaj w kuchni.
I zaczyna mi się to wszystko coraz bardziej podobać!
czwartek, 8 sierpnia 2013
START.
A więc, blog!
Będzie się tu przeplatać wszystko. Dosłownie. Będę ja, i wszystko w okół mnie, będą przede wszystkim zdjęcia i oczywiście jedzenie! A konkretnie zdjęcia jedzenia. Na tym chce się najbardziej skupić. Pomimo tego, że robię zdjęcia od kilku lat, wcale nie jestem perfekcyjna, a nauka obróbki czy samego robienia zdjęć idzie mi ciężko i powoli, niestety. Jednak mimo to, fotografia jest tym, z czym chce związać swoją przyszłość. Nie jestem typem osoby, która ma lustrzankę i chcę z nią podbijać świat. Przekonałam się, że to co najdroższe, wcale nie jest najlepsze, choć w dobry sprzęt trzeba zainwestować. Swój wymarzony sprzęt mam od niedawna i nie jest to najnowszy cud techniki, ale jest moim małym skarbem, na który długo czekałam. Będę starała się wykorzystać, między innymi tutaj jak najlepiej.
Zobaczymy,co z tego wyjdzie, tymczasem, pierwsze zdjęcia!
Tarta owocowa.
Jest to jeden z moich ulubionych typów ciasta. Świeże owoce, krem, chrupiący spód. Raj. Robione przez mamę, tym bardziej dobre. Takie ciasto zajmuje nie dużo czasu, a wszystkim smakuje. Moim zdaniem, najlepsza jest zaraz po skończeniu, choć spód nie jest taki miękki.
Będzie się tu przeplatać wszystko. Dosłownie. Będę ja, i wszystko w okół mnie, będą przede wszystkim zdjęcia i oczywiście jedzenie! A konkretnie zdjęcia jedzenia. Na tym chce się najbardziej skupić. Pomimo tego, że robię zdjęcia od kilku lat, wcale nie jestem perfekcyjna, a nauka obróbki czy samego robienia zdjęć idzie mi ciężko i powoli, niestety. Jednak mimo to, fotografia jest tym, z czym chce związać swoją przyszłość. Nie jestem typem osoby, która ma lustrzankę i chcę z nią podbijać świat. Przekonałam się, że to co najdroższe, wcale nie jest najlepsze, choć w dobry sprzęt trzeba zainwestować. Swój wymarzony sprzęt mam od niedawna i nie jest to najnowszy cud techniki, ale jest moim małym skarbem, na który długo czekałam. Będę starała się wykorzystać, między innymi tutaj jak najlepiej.
Zobaczymy,co z tego wyjdzie, tymczasem, pierwsze zdjęcia!
Tarta owocowa.
Jest to jeden z moich ulubionych typów ciasta. Świeże owoce, krem, chrupiący spód. Raj. Robione przez mamę, tym bardziej dobre. Takie ciasto zajmuje nie dużo czasu, a wszystkim smakuje. Moim zdaniem, najlepsza jest zaraz po skończeniu, choć spód nie jest taki miękki.
Mus Czekoladowy.
Powiedzcie mi,kto nie lubi czekolady? Ja osobiście uwielbiam ją pod każdą postacią. A mus czekoladowy jest moim małym rajem. Znów. U mnie chyba wszystkie desery sprawiają, że przenoszę się do raju. No cóż.
Wracając do musu. Jest idealny. Bardzo łatwy do przyrządzenia, z gorzkiej czekolady nie jest znowu taki słodki. Na pewno jest to bomba kaloryczna, ale moim zdaniem lepiej zjeść taki mus niż paczkę czipsów wypchaną chemią i masą soli. Fuj.
Czasami można pozwolić sobie na jeden z tych deserów, nawet pomimo diety. Żyję się przecież raz, prawda? Trzeba korzystać.
A więc, na dzisiaj tyle. Tak naprawdę nie wiem, co będzie znajdować się w następnej notce, zobaczymy co czas przyniesie.
Dziękuje każdemu kto tu był, nawet jeśli nie przeczytał z tego ani słowa, albo tylko spojrzał na zdjęcia.
Ciao!
Subskrybuj:
Posty (Atom)







