niedziela, 11 sierpnia 2013

Pierdoły.

No to dzisiaj piątkowe rzeczy! Moja mama nie szczególnie przepada za robieniem zdjęć podczas gotowania, ale po jakimś czasie sama się przekonała i nawet mi pomagała! Plus dla niej.


Sałatka z niczego. 

Jestem jej największy wielbicielem! Zrobiona z tego co jest w lodówce, z kurczakiem, przez tych żadnych dipów, sosów czy innych cudów. Nie szczególnie za nimi przepadam. Jestem chyba wyjątkiem, bo większość ludzi właśnie nie robi bez nich sałatek. Tutaj wyszło dość dziwne połączenie. Do standardowych pomidorów, ogórka, sałaty, dodałam jeszcze podsmażaną cukinie i pieczarki. Dziwnie, aczkolwiek mi smakowało.
Lekko, a da się porządnie najeść.
Dopiero po przejrzeniu zdjęć zauważyłam jaki harmider panował na blacie. No cóż, przynajmniej nie wyszło sztucznie!





No właśnie. 

Czas na ciasto. I tu mam duży problem, bo w końcu nie dowiedziałam jak się nazywa. Kogokolwiek się spytałam, zawsze padała inna odpowiedź. Może Wam coś to ciasto mówi? Niestety, nie mogłam zrobić zdjęcia końcowego efektu, bo od razu je zawieziona na przyjęcie. Ja dostałam tylko kawałek na spróbowanie i szczerze, nie było to najlepsze ciasto jakie jadłam, ale mimo to, pachniało cudownie! 








A więc, na dzisiaj tyle! 







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz